W naszych warunkach klimatycznych w sezonie grzewczym wewnątrz budynku panuje wyższa wilgotność niż na zewnątrz.  Warunki w domu próbują się wyrównać z zewnętrznymi każdą możliwą drogą - w przyrodzie wszystko dąży do równowagi. Tak więc ciepło próbuje znaleźć wszelkie możliwe drogi ujścia z domu. I to samo dzieje się z parą wodną. Produkujemy jej olbrzymie ilości - pocimy się, gotujemy, sprzątamy, spożywamy posiłki... Ilość generowanej przez nas pary wodnej przerasta wyobrażenia, jest to bardzo poważny problem, który należy brać pod uwagę przy projektowaniu i budowie budynków szkieletowych ze względu na wrażliwość drewna i materiałów izolacyjnych na podwyższoną wilgotność.  Problem ten jest w Polsce bagatelizowany, nie istnieją przepisy regulujące poprawność budowy domów szkieletowych pod kątem zagadnień związanych z fizyką budowli. W Norwegii obowiązują pod tym kątem rygorystyczne normy instytucji SINTEF.
 

     Pojęcie paroszczelności/paroprzepuszczalności materiałów nie jest zgodne z typowym wyobrażeniem inwestora.  Na przykład farba "lateksowa" nie jest paroizolacją,  płyty k/g oraz gips są materiałami paroprzepuszczalnymi.  Każdy materiał posiada swój współczynnik sd przy danej grubości, co odpowiada równoważnemu oporowi dyfuzyjnemu warstwy powietrza (dyfuzja pary wodnej = przenikanie pary  wodnej). Ściana powinna być zamknięta dyfuzyjnie od wewnątrz (szczelna paroizolacja + przestrzeń instalacyjna), a od zewnątrz otwarta (wiatroizolacja + paroprzepuszczalne poszycie ściany, np. płyty gipsowo-włóknowe, magnezowe, asfaltowo-wiórowe). Wykończenie ściany od zewnątrz powinno znajdować się za pustką wentylacyjną umożliwiającą odprowadzenie wilgoci z przegrody. Może wtedy zostać wykonane w dowolny sposób, ignorujemy współczynnik sd materiałów wykończeniowych za szczeliną wentylacyjną, tak samo jak ich współczynnik przewodzenia ciepła. Oczywiście robimy to ze względu na maksymalne utrudnienie wilgoci z domu drogi do wnętrza przegrody, i maksymalnie ułatwiamy jej wyjście stamtąd. W innym wypadku ściany narażone są na zawilgocenie, czyli utratę właściwości przez materiały izolacyjne oraz rozwój grzyba, degradację konstrukcji.
 

     Tani wykonawcy próbują się bronić rozwiązaniami typu wełna fasadowa czy styropian ryflowany. I cóż z tego? To mydlenie oczu. Paroprzepuszczalna wełna i tak jest przykręcana do zamkniętej dyfuzyjnie płyty OSB, i przykrywana tynkiem, do tego jest narażona na zawilgocenie w wielu miejscach, jak np. przy obróbkach okien. Styropian ryflowany i tak jest przeważnie kręcony do płyt OSB, mało tego, jeśli ryfle faktycznie zapewniają wentylację przegrody (swobodnie przepływa w nich powietrze z zewnątrz), nie jest on żadną izolacją termiczną, nie wliczamy oporu przewodzenia ciepła styropianu w skład całej przegrody. Styropian nieryflowany całkowicie zamyka dyfuzyjnie ścianę od zewnątrz. Poniżej porównanie analizy cieplno-wilgotnościowej mojej ściany z typową, popularną w Polsce przegrodą :
 
 
 
Kolejna sprawa, na którą należy zwrócić szczególną uwagę, to paroizolacja, jej szczelność, oraz przestrzeń instalacyjna, umożliwiająca niewykonywanie przejść zdecydowanej większości elementów instalacyjnych przez paroizolację. Włos mi się jeży na głowie widząc większość budów, gdzie paroizolacja jest wykonywana z żółtej folii malarskiej, bez sklejania łączeń, oraz całkowicie podziurawiona kablami, puszkami, i czym tylko się da. Niestety takie są realia. Każdym najmniejszym otworem w paroizolacji przedostaje się pod ciśnieniem niesamowita ilość wilgoci do przegrody, staje się swoistego rodzaju „wentylem” i mostkiem termicznym. Jeśli do tego ściana jest "zakiszona" od zewnątrz, mamy gotowy problem najprawdodopodobniej już po kilku latach.
 

Wysoka szczelność powietrzna oznacza:


•    niskie koszty eksploatacyjne
•    wyższa efektywność cieplna budynku w zimie, ale także ochrona przed nadmiernym ciepłem w lecie (lepsza efektywność jednostek klimatyzacyjnych i rekuperacji)
•    lepsza jakość wykonania izolacji termicznej (mniejsze mostki termiczne)
•    ochrona przed kondensacją pary wodnej w przegrodach budowlanych (kondensacja powoduje pogorszenie współczynnika przenikania ciepła U, pleśń oraz degradację materiałową budynku)
•    wyższy komfort cieplny użytkowników (brak nieprzyjemnych przeciągów, przewiewów przez gniazdka elektryczne itp.);
•    korzystny efekt akustyczny (ochrona przed hałasem)

•    ochrona przed smogiem lub innymi zanieczyszczeniami zewnętrznymi
 
   Standardową procedurą w czasie budowy domu przez naszą firmę jest przeprowadzenie testu szczelności blower-door-test już na etapie wykonania paroizolacji, przed zamknięciem ścian płytami (większość firm, o ile już się bardzo niechętnie zgodzi na takie rozwiązanie,  często fałszując wyniki gdyż to badanie nie jest niestety badaniem obligatoryjnym przy budowie domu, wykonuje je już po przygotowaniu ścian do malowania, co również fałszuje wyniki).        Jednak nigdy nie możemy założyć, że ściana jest całkowicie chroniona przed wilgocią , szczelność budynku nigdy nie jest równa okrągłe 100% i oczywiście opór dyfuzyjny paroizolacji również nie jest równy nieskończoności.
 
 
 
Różnice pomiędzy typowymi  „polskimi” budynkami szkieletowymi, a skandynawskimi:
 

•    szczelina wentylacyjna gwarantująca odprowadzenie wilgoci ze ściany
•    przestrzeń instalacyjna umożliwiająca wykonanie szczelnej paroizolacji
•    płyty poszyciowe z materiałów paroprzepuszczalnych, bądź brak płyt poszyciowych
•    stosowanie ekologicznych materiałów, niestosowanie płyt OSB i styropianu w przekroju ściany. Wiele firm ma obecnie w logotypie element zielonego listka. Czy słusznie? 
•    najwyższa dokładność wykonania (związana z wysoką świadomością branżową wykonawców budujących wg skandynawskich standardów)
•    systemowe rozwiązania dotyczące szczelności powietrznej budynków wewnątrz, wodoszczelności na zewnątrz oraz wykonania instalacji
•    stosowanie wyłącznie ekologicznych źródeł ogrzewania i wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła w standardzie
•    stosowanie wyłącznie certyfikowanego drewna konstrukcyjnego i wiązarowych więźb dachowych
•    niestosowanie tradycyjnych ław fundamentowych i wylewek. Optymalne rozwiązania  dla budownictwa szkieletowego , to płyta fundamentowa, crawl space, oraz płyta + ława obwodowa („ringmur”). W Polsce wykonawstwo jest bardzo często niekonsekwentne (dom szkieletowy ALE wylewki na piętrze, dom murowany ALE dach szkieletowy zamiast żelbetowego)
•    Stawianie poprawności technologicznej ponad zmierzającym w naszym społeczeństwie w niepokojącym kierunku pojęciem estetyki (np. dla inwestora ważniejszy jest brak listwy maskującej ważną dylatację konstrukcyjną niż poprawne wykonanie dylatacji mające znaczenia dla trwałości konstrukcji i wykończenia)
•    wyższy koszt wykonania budynku wiążący się z zastosowaniem wyższej jakości materiałów, pracochłonności, oraz bardziej wykwalifikowanych pracowników
•    Dłuższy czas wykonania budynku. Firmy chwalące się wykonaniem budynku w miesiąc do stanu deweloperskiego w zasadzie robią sobie antyreklamę – oznacza to niedbalstwo wykonawcze, nieprzestrzeganie reżimu technologiczne i czasu schnięcia materiałów.
•    Długoletnia trwałość - w Skandynawii okres użytkowania budynków szkieletowych, to długie dekady, budynki te są również remontowane i modernizowane, co w dalszym ciągu jest opłacalne ze względu na „zdrową” konstrukcję. Nie wróżę takiej trwałości budynkom powstałym w technologii „polskiego Kanadyjczyka”, wilgoć dokona destrukcji budynku w przeciągu okresu krótszego niż 25 lat. Czy to dobra lokata kapitału ?

  
I na koniec dodam zdanie, które usłyszałem od jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci związanych z polskim budownictwem szkieletowym na targach budownictwa drewnianego w Krakowie w roku 2019, propagującej moim zdaniem niepoprawną technologię budowy:  „Tak, Pana przekrój ściany jest bardzo dobry, technologia świetna, ma Pan rację, tylko kto za to zapłaci?” No właśnie, kto? Zapłaci za to świadomy inwestor, który traktuje dom jako długoletnią lokatę kapitału bez znacznej utraty wartości, ceniący sobie najwyższy komfort użytkowania, jakość wykonania i bezproblemową eksploatację. 
 

©Inż. Maciej Malimon
 

        

Dlaczego my ?